26 maja 2016

11/50, End?

Mam mieszane uczucia co do tego posta, jestem szczęśliwa jak to piszę, ale i smutna. O co chodzi w tytule?
Ostatnio naprawdę dużo myślałam. O sobie i moim życiu. Chcę osiągnąć harmonię i wyciszenie. Znalazłam początek tej krętej ścierzynki do celu. I co? W pewien sposób Was opuszczam. Mimo, że bloga prowadzę aż niecałe dwa tygodnie :), to nie zamierzam tu wrócić. Poczułam z Wami więź i nadal będę o Was myśleć, co z tego, że najczęściej prawdziwe znam tylko Wasze wymiary i uczucia. A może aż tyle? To jak się otwieramy do siebie jest cudowne i marzę, by spotkać kiedyś jedną z Was. No dobrze, ale dlaczego opuszczam blogosferę (tak, tak, całkowicie)? Całkowicie się skupię na zakończeniu tego roku szkolnego, wyzdrowieję i rozwinę skrzydełka jak poczwarka zamieniająca się po długo wyczekiwanym okresie w motylka. Czy według mnie dorosłam? Nie..., myślę że nie i nigdy do końca mi się to nie uda. Ale zrozumiałam parę rzeczy.
Nadal będę motylkiem? Nie wiem, czy mogę już tak się określać, raczej nie... Czy przechodzę na zdrowy tryb odżywiania? No nie jestem pewna... Więc co? Będę ciągle dążyła do upragnionej sylwetki. Ale mam trochę czasu. Aktualnie jestem jeszcze z cyferek dzieckiem i ważę 63 kg przy 176cm. Nieładne liczby, ale jako start są okej.
W życiu chcę osiągnąć perfekcję taką, jaką ją sobie wyobrażam. Inni ludzie? Prooooszę... co oni mają do mojego życia? Rodzina okej, chłopak okej, ale pani ze sklepu, czy dziewczyna z klasy? Nie rozśmieszajcie mnie.
Te 2. tygodnie z Wami jako udzielający się uczestnik naprawdę mi dużo dały. Wzbogaciłam się na tym. I będę Was dobrze wspominać, z uśmiechem na ustach, bo uważam Was jako moje przyjaciółki. Ja serio teraz płaczę, mówiłam już, że jestem bardzo uczuciową osobą? Więc teraz przeżywam rozstanie z osobami, które pokochałam.
Mówiłyście mi, że podziwiacie mój optymizm, energię i motywację. Łap Słońce, to tytuł tego bloga. Czyli podświadomie założyłam go, żeby pomóc sobie samej je 'złapać', a może Wam też troszeczkę? Czuję spokój i pragnę go w przyszłości. I jeszcze równowagę. Taaaaak, czuję się, jakbym była staruszką i właśnie od teraz miała w końcu odpocząć, po wielu trudach. Czy do tej pory miałam trudne życie? A zaburzenia psychiczne, ciągła opieka poradni ortopedycznej odkąd pamiętam, dziecinni rodzice się liczą? No i może te przedwczesne dorastanie i fizyczne i to 'w głowie' oraz wysoka inteligencja (tylko stwierdzam fakty, hehe), która powoduje, że czuję się niezrozumiana i samotna?
Chyba nie było tak źle, a pewnie się jeszcze dużo wydarzy.  Co czujecie, jak to czytacie? Złość? W końcu starałyście się dla mnie, czytałyście, wspierałyście, a ja niewdzięczna teraz sobie rzucam bloga. Ale pamiętajcie, nie opuszczam Was, tylko pisanie i czytanie w necie. Chyba pisząc wczorajszego posta czułam się podobnie, taką nostalgię.
Nigdy nie mogłam znaleźć swojego hobby, na pęczki wszyscy mi podsuwali coraz to nowe pomysły, które okazywały się albo całkowitą klapą, albo tylko przelotnym zauroczeniem, że tak to nazwę. Ale już chyba wiem. Sporty, gotowanie, prowadzenie domu, uroda, a zwłaszcza samodoskonalenie. Prawdopodobnie pójdę to TME w Szczecinie, a potem na programistykę. Dobra praca, na którą jest bardzo otwarty rynek, a zwłaszcza dla kobiet. Zrobię sobie certyfikaty językowe w międzyczasie (angielski i niemiecki). I będę czerpała dużymi garściami z życia.
Pragnę złożyć szczególne podziękowania dla: Niny, Weroniki, Little Body (:***), Panicza Victoriusza i Aidu, i Sad Dreamer. Ale kochaaaam Was wszystkie Motylki i pamiętajcie o tym, i nie gniewajcie się na mnie długo;(

I chyba poproszę rodziców o ponowną pomoc (wcześniej depresja, nerwica, fobia szkolna, wstręt do ludzi itd), powiem o anoreksji i niestety bulimii :(
Boję się, jak to publikuję, ale raz kozie śmierć, jak to się mówi.

25 maja 2016

10/50

Bilans
0
Wiecie,  że zrządzeniem losu, miałam dzisiaj 6h gotowania w szkole? I jestem bardzo wdzięczna, że głodówka była zaplanowana, bo pewnie bym podjadała i wgl.
Jutro dzień mamy! Fajno, bo mam fazę na gospodarzenie. O co mi chodzi? Że ja rządzę w kuchni i wgl. gotowanie to wtedy tylko moja sprawa i lubię sprzątać. Uwielbiam nieskazitelny porządek i potrafię go utrzymać, tylko rodzinka nie. Więc jutro cały dzień w kuchni. Byłam na zakupach i mam wszystko rozplanowane. Oczywiście nie zjem prawie nic z tego, ale się mega excytuje. Po wystawieniu ocen zamierzam tak na stałe zająć się domem. Rodzice są prawie całe dnie w pracy itp. i chcę bardzo stać się gospodynią. Te uczucie kontroli i władzy. Tak, to mnie jara. I to bardzo. W przyszłości, kiedy będę szukać męża (dokładnie, zamierzam wyjść za mąż tak po katolicku) , to żeby moim atutem było gotowanie, ogarnianie życia rodzinnego... Może Was zdziwię, ale ja chcę być taką 'kurą domową '. Wystarczy mi prawdziwie kochający mąż, dzieci i nasze życie. Chcę się na tym skupić, ale i tak na studia idę.
To... trzymajcie się i nie poddawajcie! Kochaaaam! 💕

24 maja 2016

9/50

Jęczeeeeeeee.... , bo nie mogę ćwiczyć, ba! Nawet z chodzeniem trudno. Ale na pocieszenie jutro mam głodówkę, od razu człowiekowi się cieplej na duszy robi. Nie mam dzisiaj weny jakoś, to dodam tylko bilans chyba.
brokuły na parze 22
guma do żucia 5
ogórek małosolny 20
jabłko 100
chleb na zakwasie z nasionami 100
247/500
Okropnie się czuję, że tyle zjadłam ::(::::

Macie czasem takie uczucie zmęczenia i rezygnacji, że człowiek by się tylko położył i nie wstawał, nie reagował na nic? Chciałaby wyjechać w odludne miejsce (z wodą do towarzystwa) i mieć na wszystko, krótko mówiąc, wyjebane. Przed wszystkimi muszę udawać szczęśliwą i idealną, żeby się jeszcze bardziej do człowieka nie przyczepili. Mogę być zmęczona, prawda? Jestem od 2. miesięcy w nowej szkole i nie mam kogoś, z kim mogłabym pogadać tak na serio. Jest taki chłopak-K, który mi się podoba. Jest wyższy (2cm, ale...), chudszy (60 kg, a ja 63). Nawet chyba lubi ze mną rozmawiać i wgl., ale ja za każdym razem, jak go widzę, to uciekam i odpowiadam półsłówkami. Po prostu czuję się mega źle, jak on ładnie wygląda, a ja jestem taką grubą świnio-ropucho-hipopotamem. Dalej będę go unikać i tak pewnie skończę gimnazjum i może w liceum będzie lepiej. Mój cel-wrzesień 2017- wyglądać jak bogini. Nie... wcale nie mam złego dzisiaj humoru. Po prostu czuję się zmęczona. Mam dość moich szybkich i bardzo silnych emocji, za szybko się wypalam, jestem jak zapałka.
Życzę Wam Motylki wygodnego życia i spełnienia marzeń. Nie zamierzam Was za nic opuszczać. Jeszcze w tym życiu może być ciekawie, a raczej tak przynajmniej myślę :)

23 maja 2016

8/50 + Muzyka

Najpierw napiszę bilans i moje szybkie zdanie sprawy z dzisiejszego dnia, a potem dłuższy tekst o tym, jaka muzyka mnie wspiera i jest odskocznią, którą po prostu lubię. Z głosowania wyszło remis z pielęgnacją cery, ale w pierwszym komentarzu była wykazana chęć właśnie na ten temat. Więc miłego czytania (i słuchania).

Byłam dzisiaj u lekarza i dostałam maść (prebiotyk, czy inne gónwo) na wrzodziaka. To przez niską odporność. Boli mnie jak cholera i miałam możliwość zwolnienia ze szkoły przez te 3 dni, ale odmówiłam (powiedziała osoba z 60% frekwencją), a powód jest prosty- muszę jeszcze szybko oceny ponaprawiać. A kusiło... Najgorsze jest to, że nie mogę uprawiać sportów, bo nie mogę się jeszcze dodatkowo pocić (ach, te dzisiejsze 25 stopni, czy coś koło tego), bo to tylko pogorszy sprawę. Ostatnio słabo śpię i nawet jeżeli chcę, to nie mogę zasnąć przed 2 nad ranem. Dzisiaj miałam tą przyjemność sprawdzić na sobie skutki owej fanaberii. Rano wypiłam energetyka i było okej, ale jak się skończył czas działania- momentalnie siadłam tam, gdzie stałam. Zero energii życiowej. I dzisiaj także pierwszy raz od dłuższego, napiłam się kawy (takiej z fusami i mocną). Inaczej nie dałabym rady, a muszę dzisiaj dużo zrobić (jestem teraz gdzieś około w połowie), ale dodaję dłuższego posta, bo nie chcę Was zawieść. Kofffam Was~

22 maja 2016

7/50

Niby już pierwszy tydzień ABC,  ale ja robię sobie zaliczenia i dokładniejsze mierzenia w co 10.  dzień.  Dziękuję za wszystkie komy pod wcześniejszym postem, uśmiechałam się ładnie dłuższy czas 😁.
Więc propozycje na jutro to : a) o muzyce, która mnie wspiera, jak mam ciężko,  b) o przyjemnościach, c) o moich praktychach w pielęgnacji cery.
Poprzedni o herbatach Wam się spodobał i mam nadzieję,  że ten również choć trochę Was zainteresuje, Motylki Kochane.
Bilans:
-leczo 80kcal
-kawałek ciasta bananowego 80kcal
-kawałek szarlorltki 100kcal
-trochę wywaru z zupy 10kcal
-troszeczkę sałatki owocowej 20kcal
290/300kcal
Jeździłam dzisiaj znowu z tatą rowerem, ale dłużej (-700kcal 😍) i potem sprzątałam w domu.  Boli mnie dupka i jeszcze jestem przeziębiona. Od początku ABC mi się tak ciągnie i jutro idę do lekarza rodzinnego po jakiś antybiotyk, czy coś.
Trzymajcie się i dajcie się ponieść tej pięknej pogodzie, nie dajcie się wodzić za nos! Papatki 💪💕

21 maja 2016

6/50

Byłam dzisiaj na zakupach😀 i przeklinałam do wszystkich ładnych ubrań w rozmiarze xs, i wszystkich kobiet, które mogły w nich chodzić,  a ja nie (jeszcze... powiadam Wam, jeszcze nie). Ale ogólnie to zebrałam worek motywacji😋. Nie kupuję teraz dużo ubrań i czekam na idealną wagę. Tylko teraz tak profilaktycznie, żeby w worku na ziemniaki nie chodzić. Kupowanie spodni to moja zmora. Strasznie trudno znaleźć idealne i dzisiaj mimo dobrych chęci i dużego budżetu się nie udało...  Ale będzie następny raz i wtedy może o rozmiar mniejsze ( keke, te marzenia)?
Bilans :
Owsianka na wodzie z owocami 200kcal
200/200kcal
Jeździłam sobie dzisiaj znowu z tatą rowerkiem i wyszło z 260kcal około spalonych.

Robicie czasem tak, że bierzecie do buzi jedzenie i potem wypluwacie? Tak żeby poczuć smak, pożuć i pomyśleć, że tak dużo zjadłaś?

Jutro mam w domu mini przyjęcie i chyba powiem, że się źle czuję (nerwy szkołą i wgl.  Tak, uwierzą mi😉😈😇) i nie zjem nic z tego przeklętego stołu.
Trzymam kciuki za wszystkie Motylki i jestem z Wami💕

20 maja 2016

5/50

Naprawdę się obraziłam na endomondo, próbuje mnie ciągle oszukać. Nie będę mu już wierzyć. Foch 4ever na niego.
Bilans:
-2x guma do żucia- 5kcal
-ostra zupa ogórkowa- 52kcal
-wafel ryżowy z solą- 39kcal
98/100kcal
Rower-366kcal
Dzisiaj z tatą jeździłam szybkim tempem i mnie często strasznie uda piekły. Ale się nie poddawałam. I teraz jestem z tego zadowolona. Krótko dzisiaj, bo mi się nie chce (hehe...), naprawdę się zmęczyłam i w nagrodę za koniec tygodnia nauki idę oglądać serial (zaczynam sezon 3). Papatki Kochanym Motylkom życzę :***
I jak ktoś ma fajne wegańskie przepisy, to poproszę o cynk. Dziękuję z góry.
Wiecie, ze już są w miarę soczyste truskawki na rynku?!

19 maja 2016

4/50 + O Herbatach🍵🍵🍵

We wcześniejszym poście się Was spytałam, jaki temat wybieracie i wygrały właśnie herbaty. Dlaczego chciałam o tym napisać? Sama piję codziennie ich ok.11 i nie wiem, jak dałabym radę bez nich, naprawdę. Zazwyczaj są to: zielona herbata ze skórką pomarańczy; herbata z czystka (też jest zielona keke), herbata z hibiskusa i z mięty z cytryną. Może zachęcę Was do wspólnego picia? Sprawa jest taka, że jak wiadomo, kawa daje dużo energii i jest meeega smaczna, ale niezdrowa. Wypłukuje prawie wszystkie witaminy, których i tak nam, Motylkom mało udało się nazbierać. Więc przestałam ją pić, mimo, że byłam uzależniona (ach... te złote czasy), a teraz tylko ok. 5 razy w roku.  Pamiętajcie, każda herbata, która nie jest specjalnie zmodyfikowana, ma kofeinę (kakao też- piję je, bo zdrowe, na mleku sojowym).
Herbata zielona:
-w smaku lekko gorzka,
-pomaga ze stresem i napięciem nerwowym,
-jest bogata w witaminy C, E, B i sole mineralne,
-więcej soków trawiennych w żołądku i hamuje w nim rozwój bakterii,
-zapobiega nowotworom,
-wspomaga odchudzanie, przyspiesza metabolizm i usuwa zbędne produkty przemiany materii,
-poprawia krążenie krwi.
Herbata z czystka:
- dużo przeciwutleniaczy (czyli antyoksydantów), które zapobiegają chorobom, staną zapalnym, grypie itd.
-antyalergiczna,
-przeciw wirusowa,
-wzmacnia odporność,
-uwaga! Ostrzegają, że jak przyjmuje się leki, to trzeba się z lekarzem spotkać, ale oni mówią tak zawsze. Ja biorę antydepresanty i piję, i gites majonez.
-jak już wcześniej wspomniałam, jest ona zieloną herbatą i posiada również właściwości tamtej,
-żeby efekty były jak najlepsze trzeba pić wszystkie herbaty, które tu napiszę regularnie i często (potem powiem, jak jest z tym w moim przypadku).
Herbata z hibiskusa:
-jest czerwoną herbatą, w smaku lekko cierpkom,
-wspomaga odchudzanie i oczyszcza organizm z toksyn,
-podwyższa odporność (jesień, zima, wiosna... tak bardzo znane siąpnięcia nosem),
-uważa się ją za źródło młodości i piękności (znowu dużo antyoksydantów),
-jest delikatnie moczopędna i przeczyszczająca, czyli zapobiega zastoją wody, które tak bardzo nas denerwują przy głodówkach,
-udowodnione jest, że znacznie wpływa na lepszy metabolizm i zmniejszenie tkanki tłuszczu na brzuchu,
-kobiety w ciąży nie powinny jej pić za dużo, bo spowalnia mięśnie macicy, czy cóś, ale chyba nikt z nas, tego nie planuje,
-bardzo ją lubię za smak i w moim przypadku zmniejsza uczucie głodu,
-płatki hibiskusa można także jeść (tak, robiłam to, nie takie złe X"D)
Herbata miętowa:
-pomaga kontrolować apetyt, serio!( na słodkie zwłaszcza),
-łagodzi bóle mięśni i nerwobóle,
-relaksuje,
-przyśpiesza metabolizm.

Zdecydowałam się na te cztery, bo właściwie tylko je z herbat piję i myślę, że mogą i Wam pomóc.Rozkład picia w ciągu dnia:
Rano, ok.7:00 - zielona, z czystka i miętowa;
W szkole, ok.11:00-miętowa (kocham mój kubek-termosik);
Przed obiadem, ok.15:00- z hibiskusa, zielona
Po obiedzie, ok.16:30- czystek
Do końca dnia- 2x z hibiskusa, zielona
Przed snem- czystek.
Opisałam głownie zdrowotne pomoce, od tych przyjaciółek-herbat, ale również uroda nie ucierpi, ale to jak już, to kiedy indziej. Nie wiem, czy tak wyobrażałyście sobie tego posta...  Usunął mi się fragment z herbatami i musiałam od początku pisać, na telefonie. I coś się wgl. pokiełbasiło z formatem 😨😩
Bilans dnia:
-3x pieczywo jaglano-kukurydziane- 69kcal
-pomidor i ogórek- 26,76kcal
-ostra zupa ogórkowa :***-41kcal
-3x pieczywo jaglano-kukurydziane- 69kcal
-fasolka szparagowa żółta- 60kcal
-jabłko- 70kcal
-banan- 45kcal
Ogółem: 380,76/400kcal + 222 spalone.
 Jutro w końcu 100🙌
Wiecie, że endomondo chciało mnie kiwnąć?! Biegłam 21 minut, średnio 6.5min/km, a ono mi mówi, że 1,5km przebiegłam, jaka patologia... ale to pewnie dlatego, że neta wyłączyłam (keke, moja wina)
Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, to taaaakie miłe dla mnie. Jeszcze nawet tydzień nie prowadzę bloga...  Jeszcze raz dziękuję. Mam nadzieję, że nie zanudzam i chcę w 8 dzień zrobić też coś dłuższego. Tak samo dzień przed, zaproponuję Wam tematy (te dwa nieużyte dzisiaj też). Trzymajcie się chudziutko z dobrymi humorami 💑💚
I nawet 1 epizodu serialu nie zdążyłam obejrzeć... Ale i tak Was kocham 🐇

18 maja 2016

3/50

Dzisiaj 300 i dobrze, chcę mniej. Słoneczko już wychodzi (juupiii)! Dzisiaj chciałam tylko krótko kilka rzeczy Wam przekazać:
1. Osoby, które jeszcze nie widziały ankiety, serdecznie zapraszam na Ankieta na blogu Anas Dreaming. Ma ona za zadanie sprawdzić w jakich województwach mieszkamy i pomóc zainteresowanym się spotkać. ( ja zachod.-pomor.)
2. Byłam pewna, że dzisiejszy limit to 400kcal i wyjechałam 17kcal, chociaż zawyżyłam pewnie zupę i wyjdzie dobrze. Serio, słabo mi się robi, jak myślę, że dzisiaj jeszcze ok 80kcal miałam zjeść...
3. Wcześniej wspomniałyście, że jesteście ciekawe tych dłuższych postów o mnie i moich (licznych, keke) hobby. Jutro jest 4 dzień, więc czas na jeden z nich. Co wolicie: a)O herbatach; b)O muzyce, która mnie wspiera, jak mam ciężko; c) O przyjemnościach (pewnie się domyślacie, o co chodzi, a może nie?). Wszystkie 3 mam zaczęte bądź rozplanowane, więc wybierajcie ;***
4. Co sądzicie o napojach energetycznych? Dzisiaj byłam w markecie i mnie olśniło, skoro najsłabiej jest nam w dniu po głodówce,a trzeba się uczyć itd., to można taki wypić. Ma tylko 2kcal/100ml (puszeczka ma 250ml). Najpierw się Was pytam, bo do końca nie wiem. Siedzi w szafce i czeka na Wasze odpowiedzi :)
5. Jeżeli nie komentuję Waszego bloga, to znaczy, że o nim po prostu nie wiem. Posty sprawdzam rano w łóżku, w szkole na przerwach (nudne lekcje too ;), jak się uczę w domu (trzeba se przerwy robić, bo się człowiek owielbłądzi przecież), no i jak 'śpię'. Smutno mi jak nie ma nic nowego... a nie wszyscy piszą codziennie. Więc zachęcam do pisania w komach Wasze blogi i te, które najbardziej lubicie czytać. Z góry dziękuję :**
Bilans:
Trochę owsianki z jabłkami i jaglanki 70kcal
Zupa warzywna 100kcal
Ogórek gruntowy 11kcal
pomidor 16kcal
3x wafle ryżowe z solą 120kcal
317/300
Skończyłam dzisiaj wcześniej lekcje i na 15;15 lecę na pingla, mamy fakultety obowiązkowe i potem albo idę pobiegać albo rower. Zaktualizuję po 22. Trzymajcie się chudo i perfekcyjnie:**
PS Cosik na te moje: 'krótko' sporo wyszło, ale to ja i mój słowotok x''D
Edit.
Przebiegłam 2km i coś =169kcal (ta liczba... Banan na twarzy)  Coraz lepszy czas mi wychodzi. Będę dokładać coraz więcej metrów.  Jakiś dziadzio patrzył jak biegam (dzisiaj  trasa wokół osiedla) i jak przed chwilą wracałam na piechotę, to powiedział coś w stylu 'Ale fajnie' Jakoś uśmiechnęłam się i teraz spieprzam jak najdalej. Idę szybkim marszem i za chwilę się będę rozciągać, a potem...  Do nauki.
Dzisiaj jakoś już na początku mi się nie chciało, ale miałam widocznie energie, ale pomyślałam o Was, a zwłaszcza o moich rywalach ( Panicz Victoriusz-kocham Cię za tą rywalizację💚 i Aidu Tobie również całuski przesyłam 😘) i wzięłam się w garść. Papatki!

17 maja 2016

2/50

Hejoooo wszystkim!
Wczoraj na w-fie biegałam na ocenę i jakoś trudniej mi było...  Od razu czułam się zmęczona, a dzisiaj na później miałam, to 2km przebiegłam-175kcal (wiem, że słabo, ale wieczorem zamierzam zrobić serie ćwiczeń na pupę, cycki i wgl. może dodam potem na posta). Będzie ciężej z tym bieganiem, bo mało będę jadła itd. Ale 2 dziennie to będzie standard. I wiecie, że nauka też w miarę pali? 😜 tak, tak wmawiaj sobie... Ale serio tak słyszałam. Pisałam to już mojemu współdietowemu motylkowi, ale zrobię to jeszcze raz dla Was. Mianowicie będę się starała tylko leciutko zaniżać bilans od tego napisanego w diecie, bo po coś on w końcu jest np.  żeby w miarę zdrowo i bez większych komplikacji przez nią przejść, czy w końcu lepsza przemiana materii będzie🙌
W Ogóle dzisiaj się słabo czuję, pewnie pogoda (jestem od niej bardzo uzależniona).  Jak zjadłam na śniadanie kasze jaglaną, to mało nie zwymiotowałam teraz po obiedzie mam tak samo. Myślę, jak mi ono się składa i przeradza w tłuszcz, osiada i wgl.  Serio mi podchodzi pod gardło. Pewnie po dłuższej godzinie zniknie, ale czuję mega wstręt. I to nie tak, że podczas jedzenia mi nie smakowało... 😤
Bilans:
Kasza jaglana 200kcal
Zupa botwinkowa 100 kcal
2 'styropianki ' z pomidorem 96kcal
Jabłko 71kcal
467/500 kcal
Ale te jabłko w siebie wmusiłam, żeby dopełnić. Jak już coś robię, to porządnie 😝

16 maja 2016

1/50

Tak, pierwszy dzień. Szczerze nie mogę się doczekać dalszych wyzwań. Oczy mi się świecą na samą myśl, że jeszcze tyle zostało dni. Czy to jest dziwne? Nieeeee, chyba nie. Zrobię sobie zaraz rozkład jedzenia na ten tydzień, a może dwa? Hehe, naprawdę jestem podekscytowana i zmaierzam to wykorzystać. Zakładam, że niektórzy z nas mieszkają już sami i tylko czasami przyjeżdżają do rodziców, ale większość, dalej z nimi mieszka. Jestem tym drugim przypadkiem, ale w liceum może będę mieszkała tylko ze starszym bratem, a on ma mnie, poniekąd, głęboko- wiecie w czym... i wtedy ja bym gotowała to, co ja chcę i liczyła ile dokładnie kcal i gramów... ale się rozmarzyłam. Ale teraz? Nie lubię niepewności, ile zjadłam i jak kalorycznie oraz potraw, które są mega niezdrowe nawet w małych ilościach. Ale cóż, rodziny się nie wybiera, jak to się mówi. Jestem prawdopodobnie perfekcjonistką i lubię, jak wszystko jest 100% i na ostatni guzik, a tu muszę uważać, żeby nie zauważyli jak dużo ćwiczę, mało jem no i siedzę w necie z Motylkami :***  A to robi, że moje wysiłki są mniejsze ::(:
Dzisiejszy bilans jest zawyżony, żeby nie było pomyłki w złą stronę ;)
Owsianka z żurawiną i bananami-200kcal
Zupa botwinkowa-100kcal
Kromka chleba ciemnego z ziarnami-100kcal
Młoda kapustka z marchewką i cebulką-90kcal
Ogółem ok.490/500

Start

Tak więc dzisiaj zaczynam ABC dietę z Paniczem Victoriuszem i Ajdu *całuski przesyłam * Zaraz wstaję i punkt kontrolny zaliczę 😳 Wiecie co, Dziubaski Jochane, lubię wstawać z zatkanym nosem. Wiem, dziwne, kto lubi być chory, ale ja serio czuję się wtedy bezpiecznie i wgl . Może dlatego, że zawsze zostawałam wtedy w domu i tak mi się przyjęło? Nie wiem jak dzisiaj mi się uda... Nie lubię szkoły 🙍ale mam w poniedziałki wfy i trochę szkoda (lol, zawsze ich unikałam).  Teraz zapiernicz też jest, bo koniec roku w końcu. Kiedy wakacje?!... *obraz nędzy i rozpaczy -tak w tej chwili wyglądam*
To powodzenia wszystkim i dziękuję za liczne komy 😘 To naprawdę pomaga i taka kochana się czuję 😘😘😘 Sukcesów
Aha i postanowiłam od dzisiaj co cztery dni robić dłuższe posty, oprócz bilansu będę dawała ciekawostki, czy cóś z moich licznych hobby. Mam już nawet dwa zaplanowane 😉
Edit
Poszłam, bo mi się nie chciało użerać z mamą. Ostatnio wgl nie mam na to siły, mniej energii i czasu jest po prostu zrobić to co chcą i mieć wywalone ma to.

14 maja 2016

Koleczka? ~Niemożliwe

Po przyjechaniu do domu zjadłam owsiankę z owocami, zupę imbirową i dwie kromki chleba!*donośny płacz* A tyle glukozy już się dzisiaj przecież nażarłam. Przerażona wskoczyłam w buty do biegania i heja... tylko skończyło się 2 km i kolką.*siorbie nosem* A wkurzona byłam. Ale przed chwilą tak jakby dokończyłam trening, bo następne 2 km. Wiem, że to i tak malutko, ale na sam początek wystarczy. Marzy mi się 10 km ciurkiem~  Spaliłam ok. 300 kcal, ale zjadłam przecież w pytke. I nauczyłam się, że jednak 3h po posiłku jest oki.

Krzywa cukrowa

Ekh... Siedzę i mi słabo. Musiałam wypić ciurkiem 75 gramów glukozy. 😩 Czekam jeszcze 30 min i znowu kłucie. Tylko żeby mi nic nie wyszło, bo jeszcze na hormony robię. Kręci mi się w głowie. Ktoś z Was też miał robioną krzywą cukrową?

13 maja 2016

Moja historia z Aną

Póki co kilka razy, można powiedzieć, wracałam do Any, ale zawsze po max 2 tygodniach odpuszczałam. Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia stanęłam na wadze i zauważyłam: Kurka, z dnia na dzień mnie więcej, a powinnyście wiedzieć, że wcześniej przestałam rosnąć wzwyż. Wtedy zaczęłam się źle czuć z moją wagą, ale rodzina, znajomi i wszyscy inni mówili: Co ty gadasz, jesteś normalna i prawidłowa. Uśpiło to mój 'czujnik' i tak pozostawałam. Pamiętam, jak zakładałam krótkie spodenki i lubiłam je, ale nade mną ciągle wisiała czarna chmura, że mi się okrutnie tłuszcz przelewa, wszyscy się na niego patrzą i szydzą ze mnie. 4 miesiące temu waga pokazała: 73kg i babadaboom! Wzięłam się za siebie, zaczęłam pilnować się, żeby nie podżerać i jadłam 3 posiłki dziennie w stylu Any, ale nie ćwiczyłam. Takim oto sposobem zeszłam do 67kg(ach te pochwały, że wyładniałam:). Potem cała rodzina 'przechrzciła się' na weganizm z powodów zdrowotnych. Dodam, że moi oboje rodzice mają cukrzycę i otyłość (ale od tamtego momentu i tak pochudli, tata nawet 30kg.). 67? Pfff... o 19 za dużo! Zaglądałam co jakiś czas na blogi Motylków kochanych i motywowałam się.Dziękuję Wam. Zeszłam do 63:) Ciągle pamiętam to moje szczęście, ale okazało się tylko chwilowe:(:: Popuściłam sobie i teraz w trakcie okresu mam 67. Czuję się z tego powodu okropnie. Dzisiaj jest mój drugi dzień diety:
Nie mogę się doczekać efektów. Zaczęłam też ćwiczyć. Chcę biegać codziennie 2 km i rozciągać ok 40min. Od trzech dni wprawiam się po 1 km. Dzisiaj nie mogę, bo jutro jadę na badania. Będą mi pobierać krew(fuuuj, ale bez przesady),bo coś chyba mam z hormonami i na cukrzyce test! Tyle cukru będę musiała wypić! A przecie 300 kcal tylko...  No cóż, od nowa zaczynam w ten poniedziałek. Kciuczki trzymam za siebie i dwie inne osoby, które prawdopodobnie będą ze mną w tym challengu😁

Witam Motylki

Witam gorąco każdą osobę, która to czyta, a zwłaszcza moje Siostrzyczki Motylki :*!
Mój pierwszy post, dziwne uczucie...
Założyłam tego bloga głównie dla własnej zabawy, ma być miejscem, gdzie na razie będę dzielić się sama ze sobą moimi przemyśleniami itd., a później, a nóż widelec, zrobią się nas dwie i będzie jeszcze bardzie najs. Poruszane będą przeze mnie różnorodne kwestie, np. będę pokazywała moje 'udane' zdjęcia; dzieliła się przepisami, dietami, treningami; jak mi coś wpadnie w ucho też nie omieszkam tego zamieścić; może coś napiszę i to opublikuje(?); czy w końcu napadnie mnie na przemyślenia :) Pomysł mam taki, że ja poznam siebie lepiej, a z drugiej strony zainteresowane osoby będą mogły zyskać przyjaciółkę, której będą mogły się zwierzyć, czy po prostu pogadać jak człowiek z człowiekiem. Myślę, że dużym bonusem jest anonimowość, jest nam po prostu łatwiej.