Ostatnio naprawdę dużo myślałam. O sobie i moim życiu. Chcę osiągnąć harmonię i wyciszenie. Znalazłam początek tej krętej ścierzynki do celu. I co? W pewien sposób Was opuszczam. Mimo, że bloga prowadzę aż niecałe dwa tygodnie :), to nie zamierzam tu wrócić. Poczułam z Wami więź i nadal będę o Was myśleć, co z tego, że najczęściej prawdziwe znam tylko Wasze wymiary i uczucia. A może aż tyle? To jak się otwieramy do siebie jest cudowne i marzę, by spotkać kiedyś jedną z Was. No dobrze, ale dlaczego opuszczam blogosferę (tak, tak, całkowicie)? Całkowicie się skupię na zakończeniu tego roku szkolnego, wyzdrowieję i rozwinę skrzydełka jak poczwarka zamieniająca się po długo wyczekiwanym okresie w motylka. Czy według mnie dorosłam? Nie..., myślę że nie i nigdy do końca mi się to nie uda. Ale zrozumiałam parę rzeczy.
Nadal będę motylkiem? Nie wiem, czy mogę już tak się określać, raczej nie... Czy przechodzę na zdrowy tryb odżywiania? No nie jestem pewna... Więc co? Będę ciągle dążyła do upragnionej sylwetki. Ale mam trochę czasu. Aktualnie jestem jeszcze z cyferek dzieckiem i ważę 63 kg przy 176cm. Nieładne liczby, ale jako start są okej.
W życiu chcę osiągnąć perfekcję taką, jaką ją sobie wyobrażam. Inni ludzie? Prooooszę... co oni mają do mojego życia? Rodzina okej, chłopak okej, ale pani ze sklepu, czy dziewczyna z klasy? Nie rozśmieszajcie mnie.
Te 2. tygodnie z Wami jako udzielający się uczestnik naprawdę mi dużo dały. Wzbogaciłam się na tym. I będę Was dobrze wspominać, z uśmiechem na ustach, bo uważam Was jako moje przyjaciółki.
Mówiłyście mi, że podziwiacie mój optymizm, energię i motywację. Łap Słońce, to tytuł tego bloga. Czyli podświadomie założyłam go, żeby pomóc sobie samej je 'złapać', a może Wam też troszeczkę? Czuję spokój i pragnę go w przyszłości. I jeszcze równowagę. Taaaaak, czuję się, jakbym była staruszką i właśnie od teraz miała w końcu odpocząć, po wielu trudach. Czy do tej pory miałam trudne życie? A zaburzenia psychiczne, ciągła opieka poradni ortopedycznej odkąd pamiętam, dziecinni rodzice się liczą? No i może te przedwczesne dorastanie i fizyczne i to 'w głowie' oraz wysoka inteligencja (tylko stwierdzam fakty, hehe), która powoduje, że czuję się niezrozumiana i samotna?
Chyba nie było tak źle, a pewnie się jeszcze dużo wydarzy. Co czujecie, jak to czytacie? Złość? W końcu starałyście się dla mnie, czytałyście, wspierałyście, a ja niewdzięczna teraz sobie rzucam bloga. Ale pamiętajcie, nie opuszczam Was, tylko pisanie i czytanie w necie. Chyba pisząc wczorajszego posta czułam się podobnie, taką nostalgię.
Nigdy nie mogłam znaleźć swojego hobby, na pęczki wszyscy mi podsuwali coraz to nowe pomysły, które okazywały się albo całkowitą klapą, albo tylko przelotnym zauroczeniem, że tak to nazwę. Ale już chyba wiem. Sporty, gotowanie, prowadzenie domu, uroda, a zwłaszcza samodoskonalenie. Prawdopodobnie pójdę to TME w Szczecinie, a potem na programistykę. Dobra praca, na którą jest bardzo otwarty rynek, a zwłaszcza dla kobiet. Zrobię sobie certyfikaty językowe w międzyczasie (angielski i niemiecki). I będę czerpała dużymi garściami z życia.
Pragnę złożyć szczególne podziękowania dla: Niny, Weroniki, Little Body (:***), Panicza Victoriusza i Aidu, i Sad Dreamer. Ale kochaaaam Was wszystkie Motylki i pamiętajcie o tym, i nie gniewajcie się na mnie długo;(
Boję się, jak to publikuję, ale raz kozie śmierć, jak to się mówi.